28 września 2011

Mus do ciała

Ostatnio stałam się maniaczką musów,maseł,kremów i balsamów do ciała codziennie używam wieczorem któregoś z preparatów, oczywiście czekam aż mi się znudzi (słomiany zapał) bo nigdy jakoś nie miałam ochoty wsmarowywać w całe ciało kremów,potem pomyślałam że robię to tylko i wyłącznie dla samej siebie i bardzo się w sumie cieszę że produkt który opiszę znalazł się w mojej kosmetyczce.



Preparat ma konsystencje lekkiego musu - fajną inną niż typowe masła ale też nie jest to typowy krem.
Pachnie nie nachalnie lekko, zapach niestety nie jest wyczuwalny na skórze,szybko się ulatnia.
Jeśli chodzi o wchłanianie to dość szybko się wchłania, nie pozostawia filmu ochronnego ale skóra jest nawilżona.

Co do moich obserwacji:
Najważniejsze są właściwości, przede wszystkim nawilżenie mam Skórę suchą która wymaga mocnego nawilżenia szczególnie po lecie kiedy skóra jest przesuszona i szorstka,mus daje efekt natychmiastowego nawilżenia i ukojenia skóry, nie podrażnia w żaden sposób.



Skóra po zastosowaniu tego musu po około 2 tygodniach stała się elastyczniejsza,bardziej wygładzona,nie ma już efektu ściągnięcia,fajnie też się sprawdzał jako mus po opalaniu.
Jest w miare wydajny ,tzn standardowo na taką pojemność .


Kilka informacji które znalazłam w internecie:

POTWIERDZONA SKUTECZNOŚĆ*:
- 96% badanych potwierdza efekt nawilżenia skóry
- 92% badanych potwierdza redukcję objawów dyskomfortu suchej skóry
- 92% badanych potwierdza efekt wygładzenia skóry

Produkt przebadany dermatologicznie u osób ze skórą wrażliwą.
Nie zawiera barwników.
Kompozycja zapachowa bez alergenów.



poj. 175 ml
cena:  20zł

Balsam do rąk BIOrokitnik

Zaczyna się jesień i robi się chłodno nasze dłonie tego nie lubią,dlatego też zaczynam szukać kremu który jest w stanie nawilżyć moje dłonie. Od kremu wymagam dużo ponieważ mam bardzo suche dłonie i skórki wokół paznokci które mają tendencje do pękania. Jestem bardzo krytyczna więc mało który krem jest dla mnie dobry.

Dziś opiszę krem do rąk z Laboratorium AVA z serii BIOrokitnik, producent opisał krem jako balsam natomiast ja uważam że nazwa balsam jest raczej chwytem reklamowym sugerującym lepsze właściwości niż krem.

Krem zawiera kompleks z owoców rokitnika, który zawiera min. witaminę A,B,C,D, minerały, masło shea, olejek z pestek winogron, krem faktycznie jest dość bogaty i odżywczy co przekłada się na bezpośrednie działanie na Skórę.

Jeśli chodzi o wchłanianie u mnie dzieje się to bardzo szybko, czuć że dłonie są nawilżone ale nie ma na nich wyczuwalnego filmu ochronnego. Krem stosuje około 8 razy dziennie także dość dużo niestety takie jest zapotrzebowanie moich rąk. Przez jakiś czas nie czuć suchości skóry - uwielbiam taki efekt.



Krem często nakładałam grubą warstwą nakładałam folię i pod kocyk ,działanie wtedy jest mocniejsze.
Krem ma bardzo fajne właściwości nawilżające i odżywcze niestety jednym minusem jest wydatność produktu - szybko się kończy mi zostało już kremu na jakieś 2-3 dni.

Warto zaznaczyć że krem nie ma sztucznych barwników, produktów z rafinacji ropy naftowej,silikonów,konserwantów z grupy parabenów.
Oczywiście zapach jest delikatny ,przyjemny.



Strona na której możecie poczytać więcej o serii : http://www.ava-laboratorium.pl/seria_norm/items/rokitnik.html

Sklep internetowy : www.ava-sklep.pl krem można również nabyć w drogeriach z asortymentem kosmetyków AVA.

Cena : trochę dużo bo ok 14 zł za 75ml. Za  8 zł mogłabym go kupować .

21 września 2011

Inglot cd.

Cześć dziewczyny !

Będąc na zakupach w Plazie z moim partnerem wstąpiliśmy do Inglota , i mogłam sobie wybrać następne cienie, niestety obsługa w Inglocie pozostawia wiele do życzenia Pani albo miała zły dzień albo po prostu za kare pracuje w inglocie, nie będę więcej komentowała i następnym razem pojadę po prostu do innego Inglota ( tylko że na drugim końcu miasta ;( ).
No ale wybrałam dwa nowe kolory te z mojej wish listy nie były dostępne , wiec wybrałam piękny matowy brąz, do dziennego makijażu oraz fiolet który uwielbiam z drobinkami .

Oto zdjęcia:




nr 342 M




494 DS

Piękne prawda ?:)

XoXo


20 września 2011

Kosmetyki Domowej roboty część 1 - peeling kawowy

Zawszę będę powtarzać że moim KWC będzie peeling robiony własnoręcznie w domu . Niektóre z Was  pewnie go znają ,ale wiem że są osoby które do tej pory nie miały z tym peelingiem do czynienia.
Mowa tutaj o peelingu kawowym do ciała który jest niekwestionowanym  "królem" peelingów.

Warto na sam początek przytoczyć właściwości i działanie :
+ oczywiście złuszcza martwy naskórek
+ popawia krążenie krwi
+ wygładza skórę
+ działa antycellulitowo
+ rozgrzewa
+ regularnie stosowany poprawia również koloryt skóry

Należy zapoznać się z uwagami i stosować peeling prawidłowo:
+ nie stosować go na skórze twarzy
+ nie stosować od razu po depilacji
+ wykonać odpowiednią konsystencje peelingu

Wykonanie:

Należy przygotować:
+ miseczkę bądź słoik ( ja dziś używam specjalnej miseczki na maski )
+ szpachtułke do mieszania ( możecie użyć łyżeczki ,lub drewnianego patyczka)

+ 4 łyżki kawy mielonej ( można ją wcześniej specjalnie zaparzyć lub wykorzystać tę z porannej kawy ;) )
+ 1 łyżka cukru ( nie ma znaczenia jakiego )
+ 1 łyżkę cynamonu ( osoby z problemami typu pajączki,naczynka powinny zrezygnować z tej opcji)
+  opcjonalnie można dodać olejek zapachowy zamiast cynamonu
+ żel do kąpieli / oliwka  wg. uznania , tyle aby konsystencja nie była za wodnista.

do miski nakładam kawe

dodaje cynamon

dodaje cukier 


dodaje żel 

 wszystko dokładnie mieszam

 peeling gotowy !



Wszystkie składniki dokładnie mieszamy i nakładamy na ciało , wykonujemy przy okazji masaż .
Skórę przez chwilę może być zaczerwieniona - nie przejmujcie się tym.
Osobiście nie mam problemu z wykonaniem tego peelingu robię go dosłownie w minutę, zmywam bez problemu, "upaćkanej " wanny lub prysznica unikniecie przez odpowiednią konsystencje nie może być zbyt sucha bo będzie się kruszyć ,ale zbyt wodnista też nie bo wszystko będzie wam spływać już z dłoni.

Oczywiście przepis można modyfikować dodając inne składniki, dlatego też peeling jest bardzo uniwersalny i każdej z Nas może się spodobać.

Gdy wykonacie peeling dajcie znać czy jesteście na tak czy na nie .

XoXo


19 września 2011

Inglot - nowy kolor cień nr 118 AMC SHINE

Nie mogłam się powstrzymać, zakupiłam nowy cień, na początku chciałam inny cień ale go nie było więc zdecydowałam się na nr 118  z Serii AMC SHINE, jak wiecie z mojego postu o wykończeniach inglota cień ma drobinki w kolorze srebrnym , ogólnie kolor jest śliczny taki typowy brązik, dobrze napigmentowany, bardzo trwały na oczach bez bazy  ponad 12 godzin - przetestowałam o godzinie 8:30 się malowałam a makijaż zmywam około godziny 21 . Oczywiście cień miał jakiś minimalny ubytek w formie minimalnej miejszej intensywności ale pozatym nic więcej.

Dla Inglotomaniaków kilka zdjęć.

światło sztuczne 


światło naturalne 



XoXo


17 września 2011

Mój BLOG ma ROK. / biały proszek Got2be



Cześć !

Dziś rano okazało się że mojego pierwszego posta który jest na tym blogu napisałam 17 Września 2010.
Bardzo się cieszę że jest z Wami już 12 miesięcy, wydaje mi się że zrobiłam postępy w dodawaniu postów , ponieważ stwierdziłam że jest to dla mnie niesamowita przyjemność , sposób na relax, odstresowanie się.
Dziękuje każdej z Was osobno,że macie ochote czytać mój blog i oglądać zdjęcia.
Postaram się nadal rozwijać bloga aby był jeszcze ciekawszy, nadal będą pojawiać się posty bezpośrednio nie związane z kosmetykami, ale także posty typowo kosmetyczne .
Jeszcze raz wielkie dzięki !

Wracając do tematu notki :


Nadszedł czas aby opisać moje wrażenia w użytkowaniu pudru z got2be.
Na początku oczywiście zachęcona byłam opiniami na wizażu, uznałam że tego typu produkt uratuje mi życie , moje włosy mają tendencje do przetłuszczenia się przy nasadzie , często bywają oklapnięte i bardzo ciężko je unieść - oczywiście są sposoby ale zajęło by mi to ok 2 godzin - niestety tyle wolnego czasu rano nie mam.
Zakupiłam i od razu zaczęłam testować - moja pierwsza myśl po zastosowaniu - Wow !!! Fajne !!!
Natomiast po długim czasie używania zauważyłam swoje plusy i minusy tego pudru.



Plusy :
- zwiększa objętość
- włosy nie są przyklapnięte
- na włosach krótkich objętość utrzymuje się cały dzień

Minusy:
- objętość na włosach DŁUGICH utrzymuje się około max. 2 godzin
- włosy wyglądają jak bym się nigdy nie czesała
- są szorstkie w dotyku
- posklejane
- produkt nie jest wydajny


dłoń mojego mężczyzny ;) - pomagał w testach

Nie wiem co myśleć o cenie, niby nie jest mi żal tych 20 zł aczkolwiek mógł by kosztować np 10 zł .

Czy kupię ponownie ?
Możliwe, jeśli będą potrzebowała mieć fajną fryzurę na 2 godziny ;)


Myślę że osoby o krótki włosach będą bardziej zadowolone, ponieważ gdyby moje włosy miały objętość przez cały dzień - wybaczyłabym nawet tą szorstkość włosów.

XoXo

15 września 2011

Lirene Dermoprogram - żel + oliwka z Mango

Klosmetyki myjące - nigdy nie zwracałam dużej uwagi na to jaki żel pod prysznic używam, ważne było dla mnie to aby ładny miał zapach. Ostatnio używałam Żel + Oliwka z firmy Lirene. Przede wszystkim zwróciłam uwagę oczywiście na zapach - który mimo tego że jest napisane iż zawiera Mango - to nim nie pachnie , pachnie za to przepięknie cytrusami, jest bardzo pobudzający - polecam używać gdy nie możemy się dobudzić.

Zawiera wosk z mango,dzięki czemu nasza skóra po wyjściu z pod prysznica nie jest sucha jak wiór , oczywiście ja z reguły nakładam balsam bo nie wierze że żel pod prysznic nawilży moją Skórę w 100% natomiast na pewno ten żel nie wysusza.





Żelu  jest 250 ml ja już nie mam ponad połowy ponieważ spodobał się również mojemu partnerowi , ciężko mi określić czy jest wydajny , kosztuje ok 8-9 zł cena w miarę normalna aczkolwiek chętnie bym zakupiłam produkt o większej pojemności np 500 ml .

Żel można zakupić w drogerii rossman ale także poprzez internet na stronie Lirene .
Jest to drugi produkt który jest wporządku - oczywiście bez rewelacji ponieważ to tylko żel.
Jeśli macie bardzo suchą skórę na pewno wam nie zaszkodzi , krzywdy nie zrobi więc można zakupić .


http://sklep.eris.pl/lirene/pl/category/pielegnacja-ciala-7.html - tutaj możecie kupić wszelkiego rodzaju kosmetyki pielęgnacyjne.  

14 września 2011

Prezent

Jupi !

Od jakiegoś czasu szukałam obrazu z Marilyn Monroe, a właściwie z  Norma Jeane Mortenson natomiast nigdy nie było okazji , powiedziałam o tym mojemu chłopakowi i mam ;p Kupił mi w sklepie FLO .
Tak przestawia się na ścianie trochę krzywo zdjęcie zrobiłam ale nie mogłam się doczekać żeby pokazać ;)


XoXo 

Jak Wam się podoba ??


Gala Clareny 2011

W niedziele w Poznaniu odbyła się Gala Clarena 2011 , było to spotkanie na którym osoby z branży kosmetycznej mogli zakupić kosmetyki firmy Clarena ale nie tylko. Podczas gali został zaprezentowany zabieg złuszczania kwasem migdałowym - wiem że kosmetyki do takiego zabiegu proponują też inne firmy aczkolwiek pracownicy Clareny zmodyfikowali i unowocześnili troszkę zabieg złuszczania.
Z ciekawostek napisze że kwas możemy zmyć wodą a dopiero potem używamy neutralizatora nie jak to było do tej pory .Po pokazie można było zakupić certyfikaty ,wypróbować kosmetyki na żywo, obejrzeć sprzęt do salonów kosmetycznych i spa oraz wybierali finalistki konkursu na najlepszy salon ( tą część ominęłam - ale ciiii..;)
Każdy uczestnik otrzymywał krem z nowej serii właśnie z kwasem migdałowym , krem pachnie migdałami, zobaczymy jak się sprawdzi .


Nie wykonywałam zdjęć ponieważ było to w sali konferencyjnej w hotelu Mercure, i była to pierwsza edycja , nie było dużo ludzi i nikt nie robił zdjęć wiec ja też nie . Za to pokaże zdjęcia kremu.



 Krem nadaję się do każdego typu skóry od tłustej po wrażliwą i suchą ale również idealny dla skóry dojrzałej .Krem poprzez swój skład zapewnia delikatny peeling ,stymuluje syntezę kolagenu ,wygładza nawilża i rozjaśnia Skórę, chroni przed fotostarzeniem .
Kupić go można w wybranych salonach kosmetycznych za 82 zł za 50 ml , jeśli któraś z Was jest chętna a nie ma dostępu można go kupić również prze zemnie.

Ja mam 15 ml więc oryginalne opakowanie wygląda troszkę inaczej .



Za jakiś czas wkleję na bloga całościowy katalog firmy  Clarena.

XoXo

10 września 2011

Inglotowe prezenty

Dziś miałam  fajną niespodzianke, mój chłopak zabrał mnie do centrum a dokładnie do Inglota abym wybrała sobie jakieś cienie do paletki - ponieważ jak wiecie zaczynam kompletować nową palete.
Co wybrałam ???


cień 351 mam taki kolor ale dotknęłam denka ponieważ używam go codziennie,podobny do brule z maca.


cień nr 407 przepiękny cień , odrazu mi się spodobał . Podobny troszeczkę do paradisco  z maca - aczkolwiek nie identyczny.


Tak wyglądają w paletce:


Dodatkowo przy kasie mój chłopak wziął chusteczki ,szczerze nigdy nie miałam, czas najwyższy.

XoXo


9 września 2011

Wykończenia cieni INGLOT

Hej Dziewczyny !

Wpadłam na pomysł aby podsumować wszystkie wykończenia cieni Inglot, i wszystko zebrać w jednym miejscu aby łatwiej wybierało nam się nowe cienie.
Postaram się pokazać na przykładach cieni aczkolwiek tam gdzie nie zobaczycie zdjęcia znaczy że nie posiadam cienia w takim wykończeniu.
Posłużę się zdjęciami z notki o cieniach inglot - tak mi będzie wygodniej.

W taki razie zapraszam do lektury :

Wykończenie MATT:
 

Wykończenie PEARL

Wykończenie DOUBLE SPARKLE - cień matowy z drobinkami , na powiekach może mieć wykończenie bardziej matowe lub bardziej satynowe w zależności od koloru i sposobu nakładania.

Wykończenie AMC - najbardziej napigmentowane cienie,twardsze od reszty cieni,w cieniu matowym zawarte są drobinki. AMC to skrót od Advanced Makeup Component, producent uważa że te cienie są bardziej trwałe przez swój skład ,natomiast ja nie widzę ogromnej różnicy.
 Wykończenie AMC SHINE - cienie bardziej perłowe z drobinkami ,które są mniej widoczne ponieważ podstawą jest cień perłowy i te dodatkowe drobinki znikają w nim.Ta sama formuła co w AMC.

Wykończenie  MATRIX  - wycofane z kolekcji cieni Inglot. Podobne do DS.





Nowe cienie RAINBOW - potrójne cienie,a raczej jeden cień skradających się z 3 kolorków - odcienie matowe. 

Każdy może wybrać dla siebie swoje ulubione wykończenie ;)

XoXo







7 września 2011

Puder FACE


Puder wygrałam w konkursie.Jest to mój drugi puder  który mam z firmy Vipera .
O tym pierwszym możecie poczytać tutaj:
http://madziamakeup.blogspot.com/2010/12/vip.html


Puder o którym dziś napisze to puder z serii Face w ładnym czarnym opakowaniu.
Dodatkowo opakowanie posiada lusterko.


Istnieje 6 odcieni od 601 do 606, ja posiadam odcień 603.Jest to puder koloryzujący na lato oki ale jak go dostałam na początku wiosny był za ciemny.Jest całkiem matowy i odcień ma ładny bez odcieni pomarańczu.
Puder jest bardzo miekki, przez co dość szybko znika.


Na zdjęciu wyszedł dośc jasno - naprawdę jest ciemniejszy.
Bedzie pasował osobą o ciemniejszej oliwkowej karnacji.
Minusem jest wyczuwalny zapach talku przykryty pod zapachem perfumowanym.


Bardzo się pruszy więc należy uważać aby niepobrudzić sie w czasie wykonywania makijażu.
Nie jest to produkt trwały - są potrzebne poprawki w ciągu dnia.  
Powiedziałabym że produkt przeciętny nie jest zły ale szału nie ma. 



Bardzo chętnie dowiem się jakie wy posiadacie pudry tego typu macie coś do "polecenia" ?

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...